Długo czekaliście na relację z obozu naszych kadetów OPW, ale gwarantujemy, że było warto!
Dzień pierwszy.
Rozpoczęliśmy od sprawdzenia obecności oraz przemieszczenia się w rejon naszej czasowej dyslokacji. Na miejscu rozwinęliśmy nasze obozowisko, w którym nie było nam jednak dane spędzić pierwszej nocy, czekała na nas niespodzianka w postaci przemieszczenia się w miejsce nam nieznane. Na szczęście zostaliśmy uprzedzeni i mieliśmy ze sobą namioty oraz plandeki.
Po rozwinięciu naszego tymczasowego obozowiska przyszedł czas na integrację. Przy ognisku, kiełbasce i gitarze poczuliśmy się przez chwilę jak harcerze. Jednak warta z bronią, pilnowanie ognia, porządku oraz odpowiedzialność przypomniały nam, że jesteśmy kadetami orzyskiego LO.
Dzień drugi.
Aura nam nie dopisała. Niewyspani, a niektórzy również trochę mokrzy, byliśmy w pełnej gotowości do intensywnego działania. Przemieściliśmy się do zaprzyjaźnionych z nami wojskowych nurków, którzy zorganizowali nam zajęcia z nurkowania, opowiedzieli o swojej ciężkiej służbie, a na deser zrobiliśmy patrol łodziami wojskowymi po naszym pięknym jeziorze.
Następnie spakowaliśmy nasze tymczasowe obozowisko i przemieściliśmy się do jednostki. Szybkie rejony, czyli codzienne porządki, toaleta i spać!
Dzień trzeci.
Poranny śpiew ptaków przerwała pobudka. Pan sierżant ogłosił: „Strój - dres!”. Już wiedzieliśmy, że poranna zaprawa nas nie ominie. Gdy po trzech minutach staliśmy już na zbiórce, Pan sierżant udowodnił nam, że w 20 minut na powierzchni 80 metrów kwadratowych można nieźle się spocić.
Następnie szybka toaleta poranna i meldunek o gotowości do zajęć.
Zajęcia z ratownikami medycznymi 1. Batalionu Czołgów Ułanów Krechowieckich długo zostaną w naszej pamięci. Ewakuacja rannego w warunkach dziennych, jak i nocnych, opatrywanie rannego oraz transport w bezpieczne miejsce to tylko promil wiedzy przekazanej przez żołnierzy, ale jakże cenny i owocny!
Następnie pyszny obiad i przygotowanie się do zajęć z posługiwania się bronią. Tutaj swój profesjonalizm ukazał nam Pan starszy kapral – człowiek, dzięki któremu wiemy już, że broń to nie zabawka młodszego brata. A umiejętności, które nam przekazał, wykorzystamy w przyszłości w służbie wojskowej -na pewno będzie z Nas dumny!
Następnie kolacja, szybkie przypomnienie podstaw taktyki, toaleta wieczorna i spać!
Dzień czwarty.
Coś podejrzewaliśmy, że poprzedni wieczór był za spokojny. O 3:50 w nocy, a może to już rano, obudził nas alarm oraz krzyk kadry szkoleniowej. Niespodzianką było to, że nawet „spokojna” Pani Starszy Szeregowy potrafi wydobyć z siebie głos, którego wcześniej nie słyszeliśmy. To była bardzo miła pobudka!
Padło hasło: „Alarm – wychodzimy na taktykę!”
Komendy były krótkie: „hełm na głowę”, „broń w rękę”, „plecak na plecy” i „za mną”.
Domyśliliśmy się już, po co było wczorajsze przypomnienie z taktyki. Pan sierżant z rozpoznania uświadomił nam, czym jest czasoprzestrzeń w wojsku -przemieszczaliśmy się "marszem ubezpieczonym” od czwartej rano aż do osiągnięcia celu.
W trakcie działań nie mogło zabraknąć niespodzianek. Wybuchy petard i inne nieoczekiwane sytuacje pokazały nam, że marsz nie oznacza dosłownie marszu.
Po powrocie do jednostki – śniadanie i odpoczynek.
Szybko przekonaliśmy się, że w wojsku nie ma czasu na nudę, po krótkim odpoczynku dowódca 1. batalionu czołgów zaprosił nas do sali tradycji, gdzie mogliśmy zobaczyć wiele eksponatów związanych z historią dzielnych Krechowiaków z czasów I i II wojny światowej. Wielką przyjemnością było dla nas również to, że mieliśmy możliwość wpisania się do kroniki batalionu.
Następnie pyszny obiad, bardzo ciekawe zajęcia z łączności, uświadamiające nam, że bez łączności nie ma działania, kolacja, rejony, toaleta i spać!
Ostatni dzień był już spokojny. Pobudka, a na śniadanie pyszna wojskowa konserwa z sucharem. To było to, na co czekaliśmy!
Przyszedł czas na podsumowanie, pamiątkowe zdjęcia i rozliczenie ze sprzętem.
Niestety, nie wszystkie zajęcia mogły być uwiecznione na zdjęciach, ponieważ obowiązuje „tajemnica wojskowa”. Spróbujcie odgadnąć, które z udostępnionych dotyczą opisanych zajęć!
Dziękujemy przede wszystkim Dowódcy 1. Batalionu Czołgów Ułanów Krechowieckich za tak wspaniale zorganizowany obóz certyfikujący oraz gratulujemy profesjonalnych i zaangażowanych instruktorów w zajęcia instruktorów.
Przygoda była krótka, a czas leciał trzy razy szybciej my jednak zdążyliśmy dowiedzieć co to jest żołnierka, wysiłek fizyczny i przede wszystkim dyscyplina. Stwierdzamy, że jeśli całe Siły Zbrojne są zbudowane z takich ludzi, możemy być dumni z naszego wojska! Dziękujemy.